Komputery zerowej generacji
Zanim powstały komputery, które obecnie wszyscy bardzo dobrze znamy, eksperymentowano z maszynami tego typu, które jednak były znacznie prostsze, można nawet powiedzieć, że wręcz prymitywne. Tak zwane komputery zerowej generacji właściwie nie są de facto zaliczane nawet do komputerów, bowiem były to maszyny, które nie wykorzystywały jeszcze rozwiązań elektronicznych. Ponadto mimo swoich gabarytów miały możliwości kalkulatora, zatem niezbyt duże. Jak już zostało wspomniane, maszyny te nie posiadały części elektronicznych - ani lamp ani tranzystorów. Ich budowa opierała się w pełni na mechanice lub tez ewentualnie na elementach o charakterze elektromagnetycznym. Zgodnie z założeniami tak zwanej architektury harvardzkiej w maszynach tego rodzaju pamięci lub dane posiadające inny format były oddzielone. Jeśli chodzi o pamięć szybka tych komputerów, to jej parametry nie były bynajmniej zbyt zadowalające – jej pojemność była ograniczona maksymalnie do kilkudziesięciu słów, czasami zaś obejmowała nawet same tylko rejestry. Zaś co do tak zwanej pamięci pomocniczej, to znajdowała się ona na papierowej taśmie z perforacjami – to chyba najlepiej dowodzi, jak prymitywnym rozwiązaniem technicznym były komputery zerowej generacji, zwłaszcza, jeśli porównamy je do komputerów, które znamy obecnie. Co więcej, nie stanowiły one najczęściej realizacji idei maszyny Turinga. Co do systemów arytmetycznych, którymi posługiwały się te maszyny, to były to systemy dziesiętne lub tez dwójkowe. Jeśli chodzi o szybkość, to sięgała ona do kilka rozkazów w czasie jednej sekundy. Warto podkreślić, że komputery generacji zerowej stanowią mimo wszystko swego rodzaju osiągnięcie techniczne – to dzięki nim zastosowano arytmetykę binarną, wprowadzono również rozkazy warunkowe, wykorzystano specjalny język programowania (asembler) oraz mikroprogram.